Cóż, nic bardziej mylnego.. Duża podjęła decyzję i nie ma zmiłuj
Swoją drogą, sprytnie to sobie zaplanowała. Że niby weźmie kobitkę mi do towarzystwa, ze niby ja (JA!!! weteran) będę się mniej stresował.
Ależ się ubawiłem
Zaczęło się już od piątkowego rana.
Pierwsza była wizyta u naszej Pani Doktor Irenki. Ależ cioteczka była zaszokowana tym zaglądaniem i "obmacywaniem
Po powrocie zaczęły się pierwsze zabiegi pielęgnacyjne(były już ciutkę wcześniej, jakieś dziwne podskubywania itp itd)..Jak pewnie się domyślacie, to nie dość, ze sam musiałem przez to przejść, to jeszcze przechodzić poniekąd z Nati, bo oczywiście pytaniom nie było końca.
Kąpiele, nacierania,szampony, odzywki, pudrowanie itd.. co ja Wam zresztą będę mówił .. jak sami pewnie wiecie, bywanie na wystawach wiąże się z całym tym „zachodem” ...
cóż ta moja ciotka sobie myślała?.. ze na taką imprezę to się jedzie tak z biegu? i to ona, baba? to tutaj codziennie myje się i myje i końca zabiegom nie widać, a tu przed wystawa chciała majtnąć językiem i być przygotowaną?.. no nie mam słów, po prostu nie mam słów

No ale przeżyliśmy .. tzn. Ciotka, bo dla mnie to nie pierwszyzna...

Sobota zawsze wiązała się z błogim lenistwem .. jednak nie tym razem, bo już z nastaniem świtu, pojawiły się pierwsze pytania zaspanej jeszcze cioteczki... No rzesz myszki-kiszki, czy ta kobieta wstydu nie ma, budzi mnie w środku nocy..a marsz mi do budki ..

-młody, no nie udawaj że jeszcze śpisz ....
-gadaj szybko.. jak tam będzie?, dam radę? co Ty tam zwykle robisz? a dadzą jeść?
no zajęczałaby się na śmierć, a że nie chciałem na moje kryształowe sumienie
brać takiej odpowiedzialności , to odpowiadałem na te nie kończące się i ponawiane co chwila pytania (ta kobieta chciała mnie już w drodze chyba wykończyć)Ależ mnie pychol bolał od ciągłego odpowiadania... a "najgorsze" miało dopiero nadejść i to już niebawem...

Długo czekać nie musiałem (ku mojej ogromnej rozpaczy)... zaczęło się, jak tylko dojechaliśmy...
-Do stu pędzących myszy, ile tu Arash klatek.. to tyle kotów będzie? a czy ja się będę podobać? czy będą jakieś chłopaki? ..
Co ona myślała ze sama tu będzie?? co ja z nią mam..chyba tylko szanowne grono kolegów mnie zrozumie ..
Uff, uspokoiła się ciotuchna i w miarę spokojnie było do czasu, jak duża zaczęła firaneczki wieszać (swoją drogą to nie powiem postarała się dla nas) no ale, Cioteczka musiała KONIECZNIE się dowiedzieć, czy jej w tych kolorach do twarzy i takie tam babskie gadania...
Znowu musiałem się natłumaczyć, że i owszem..ze ładnie na białym , ze będzie ją pięknie widać, ze nie zostanie nie zauważona itd.. Jak dobrze być facetem ..
W końcu nasze lokum zostało pięknie udekorowane, sprawy ciotuchnie wytłumaczone i już myślałem ze mogę się spokojnie rozłożyć i zapaść w drzemkę..
No właśnie ..myślałem .. i tu się znowu grubo pomyliłem..
- Ty, Arash widziałeś? ..tuż obok nas rozlokowały się 3 koty.. kurcze one jakoś mi tak do Ciebie podobne, dziwne nie?
- no kurcze jak dziwne? .. co nie mają być podobne, jak to przecież moja siostra i jej córcia?
Co to nie zorientowałaś się , nie widzisz? oj ten wiek to już widać robi swoje

Znowu układam moje szanowne 4 litery na podusi i wierze, ze choć chwila spokoju będzie..
taaa.. mogę sobie głupi pomarzyć ..
- Młody zerknij w lewo ..widzisz te "szprychy" ?
Wiedziałem, mówię Wam wiedziałem w 100% jaki komentarz padnie..i padł .. normalnie jasnowidzem powinienem zostać

-Arash zobacz na te piękności .. jaka linia.. jaki kształt.. toż ja przy nich na wielkoluda wyglądam .. a jakie serdaki boskie mają....
-a widziałeś jak na mnie łypią? kurcze, może ja młody powinnam na dietę przejść?
-kurde Arash.. no przecież ja mowie do Ciebie..ty mi tu nie śpi j tylko odpowiadaj i to szybko .. nooo Arash..
(do stu tysięcy niezjedzonych tuńczyków! Nie wytrzymam!)
-Ciotka, czy ty oczy w domu zostawiłaś? (już mnie to ruszyło) przecież z kilometra widać, ze to devony .. DEVONY powiadam...one tak mają..!
Niech ciotka nie panikuje, to nie nasza klasa.. daj ze juz na luz!
Bo ci się jeszcze z nerwów futro skołtuni
...Nie przypuszczałem nawet, ze tuz obok szczypiorów będzie ONA.. kobieta moich marzeń
..kobieta, na której widok klata sama się wypina, a ciało przybiera najbardziej dogodną pozę i profil ..Zacząłem marzyć.. oj jaki to był błogi stan .. odpływałem na chmurce, ugodzony strzałą kociego amora (swoją droga czy koci amor potrafi latać? To musi być niezła fucha
) ale wrócę do tematu..co to było? Aaaa już wiem..No więc odpływam prawie w niebyt, niesiony uczuciem..widzę już siebie, jak niosę mojej Najdroższej, kilka obłędnych myszek, kilka najlepszych kąsków wołowinki tudzież tuńczyka..
W kolejnym prezencie kilka tasiemek w jej ulubionych kolorach..
odpływam coraz bardziej, i już prawię czuję obok siebie ten aksamit jej futerka, oczyma wyobraźni widzę tę czarną głębię koloru jej futra, ten bursztynowy kolor oka.. już prawie chcę wyznać uczucie...słyszę ze do mnie cos mówi.. Tylko kurcze czemu ona taki skowyt z siebie wydaje..

Szybko wróciłem na ziemię, otrzeźwiło mnie w 5 sekund, jak zdałem sobie sprawę, że to nie moja Miou-Miou, tylko Ciotuchna wydaje z siebie takie koszmarne jęki..

Pomyślałem ze coś się jej stało ..ale nie, Ciotka właśnie zauważyła moją ukochaną.
Poczułem, ze znalazłem się w piekle, bo teraz to zwykłe „nie przejmuj się” czy "wyluzuj" nie pomoże... skaranie z tymi babami...
Uratowało mnie jedno .. zaczęły się oceny .. pierwszy raz(przysięgam solennie na wszystko co mi najdroższe czyli pastę na kłaki) ucieszyłem się z tych ocen.. wybawiły mnie z najgorszego ..
Za to zaczęły się kolejne pytania..
-Arash a jak mam się zachować? .. Duża mówi ze będzie mnie oceniał jakiś Duży ..
-mam być miła i pokorna, czy jednak pokazać pazur?
Na całą zjedzoną w życiu wołowinę zaklinam Cię- bądź miła .. tylko nie za bardzo rozleniwiona i nie rozpłaszcz się na maksa.. pokaż kobieto walory !
Nie było jej dość chwile, ale wróciła zadowolona ..a jaka dumna? z błyszczącym medalem
no po prostu zuch ciotka..- widzisz młody udało mi się .. chyba jednak jestem piękna

- No brawo ciotuchna.. brawo!
To teraz ja popędziłem z moim Dużym do oceny. Mi trafiła się Duża w średnim wieku .. Nie powiem była bardzo miła.. więc ja tez zachowałem się jak super kot, co na Duzej zrobiło wrażenie i tez medal mi dała.. fajowa babka

Uff nareszcie można odsapnąć i w końcu się położyć..
Kiedy Ciotka zamiast coraz mniejszego, to coraz większego stresa mieć zaczęła. Nie mogłem się opędzić .. ja do budki na drzemkę się kładę, a tu mi się ciotka wtrynia, bo musi się uspokoic bo co to będzie w tych bisówach.. Jakich bisówach się pytam.. Siedzisz tu już tyle, że powinnaś już wiedzieć ze to BIS-y, bis-y kobieto!
(myszki-kiszki co ja przeżyłem) ze trzy razy tak się wtryniała .. no za nic wyspać się w tej budce nie mogłem wiec zabrałem swoje szanowne ciałko i wywaliłem się na podusi.. niech se siedzi panikara w budce sama..

Nadeszły wspominane BIS-y. I tu ku mojemu przerażeniu okazało się, że mam startować z nikim innym tylko z moją Miłościa.. Panika straszna.. co tu robić.. przecież muszę polec w tej powiedzmy „walce” ale co wykombinować..hmmm.. normalnie burza mózgu, tysiąc myśli na minutę.. dużej koło mnie nie ma więc pomóc nie może.. w ostatniej normalnie sekundzie mnie naszło.. podszedł sędzia więc skrzywiłem się niemiłosiernie, coś tam zajęczałem, ale widząc ze nie robi to na nim wrażenia, to w ostatniej chwili zdesperowany,wywaliłem jęzora i niech się teraz dzieje wola nieba...
ufff, dzięki Wam wszystkie moje kocie anioły za trzymanie kciukasów i pomoc... udało się!!
Miou-Miou spojrzała na mnie tymi wielkimi cudnym oczami i miauknęła coś na odchodne... aaaaa serce mi z wrażenia się zatrzymało .. umieram pomyślałem ..

Nie umarłem oczywiście, ale przeżyłem kolejny szok..
Wystawa miała się ku końcowi, na naszym koncie pojawiły się jakieś tam trofea, ale też wiązało się to z tym, ze musiałem pożegnać się z ukochaną i pognać do domu …
Zegnaj ukochana....
W domku szybciutko zapomniałem o nerwach na ciotkę.. W końcu moja Mała Kaja leżała już w łóżeczku i grzała dla mnie podusię.. och, jak miło było wyłożyć się brzuchem do góry i już nie myśleć o troskach ciotki i nie słyszeć jej nie kończących się pytań...
Pytań, które nie ominęły mnie oczywiście w drodze powrotnej i przez godzinę, musiałem chwalić jak to ciotka cudnie sobie poradziła..
Dodam tylko, ze ciotka w domu znowu zaczęła być sobą.. pospała sobie, pogawędziła, poopowiadała dawne dzieje.. zero pytań, zero stresu(mojego
)Ot, normalna zwykła sielanka.
Miau wszystkim,
Arash
Ps sami zobaczcie jak to Ciotuchna w budkę mi się wciskała